George Bernard Shaw jadł sobie lunch pewnego dnia w małej londyńskiej restauracji. Podaczas opróżniania talerza, zespuł muzyczny grał, a mówiąc szczerze, robił okropny hałas. Pisarz nigdy nie przepadał za zbyt wysublimowaną muzyką, lecz tym razem miał już dość. Już miał kiwnać na kelnera i opuścić lokal kiedy muzyka ucichła. Dyrygent rozejrzał sie dookoła sali, ujrzał sławnego pisarza, podszedł do niego i zapytał:Czy życzy sobie pan żebyśmy coś dla pana zgrali. Odpowiedz była natychmiastowa: oczywiście, chciałbym abyscie zagrali w szachy.
Anglik, Kanadyjczyk i Amerykanin szczycili się prędkością pociągów w swoich krajach. Anglik: pewnego dnia udałem się do Edynburga ekspresem Flying Scotsman i kiedy obserwowałem przez okno słupy telegraficzne, wszystkie uformowały ścianę - tak wielka była prędkość pociągu. Następny był Kanadyjczyk. Pewnego dnia, pojechałem z Montrealu do Vancuver transkontynentalya koleją. Trasa kolejowa wiodła przez pola uprawne, warzywne. Wyglądając przez wydawało mi się, że widzę zupę warzywną, tak wielka była prędkość pojazdu! Nieżle, rzekł Amerykanin, teraz posłuchajcie mnie. Pewnego dnia jechałem z Filadelfi do Nowego Yorku żona poszła mnie odprowadzić na stacje. Gdy wychyliłem sie z przedziału aby pocałować żonę, pociąg ruszył a ja pocałowałem konduktora na następnej stacji!